sklep internetowy


Udostępnij ten artykuł.

Polskie psy na Spitsbergenie

Arktyka to jeden z najbardziej nietkniętych cywilizacją obszarów na kuli ziemskiej. Pomimo panujących tam bardzo niskich temperatur, region ten urzeka surowością, niedostępnością i pięknem. Znane turystyczne formy aktywności, charakterystyczne dla tego obszaru to m.in.: podróże skuterem śnieżnym i psimi zaprzęgami, stada reniferów i niedźwiedzie polarne, duże połacie wiecznej zmarzliny i mnóstwo dzikiego ptactwa.

Spitsgergen – charakterystyka. Najbardziej na północ wysuniętą częścią Europy jest archipelag Svalbard, który opływają wody: Morza Norweskiego (od południa), Morza Barentsa (od wschodu), Morza Grenlandzkiego (od zachodu) i około biegunowy basen arktyczny (od północy). Powierzchnia archipelagu wynosi ok. 61 000 km2. Największe wyspy archipelagu to: Spitsbergen, Ziemia Północno-Wschodnia (Nordaustlandet), Wyspa Barentsa (Barentsøya), Wyspa Edgea (Edgeøya) i Ziemia Księcia Karola (Prins Karls Forland). Na mocy Traktatu Spitsbergeńskiego z 1920 r. zwierzchnictwo administracyjne nad Svalbardem uzyskała Norwegia. Ciekawostką jest, że terytorium to zamieszkuje więcej niedźwiedzi polarnych niż ludzi. Ocenia się, że na Svalbardzie żyje ok. 2,7 tys. ludzi, natomiast populacja niedźwiedzi polarnych wynosi ponad 3 tys. osobników.

Spitsbergen, będący największą z wysp należących do Svalbardu, ma powierzchnię 39 tyś. km2, z czego ponad połowę pokrywają lodowce i liczne góry. Najwyższy szczyt Spitsbergenu i jednocześnie całego archipelagu Svalbard, to Mt. Newton (Newtontoppen) – 1713 m. n.p.m. Stolicą Spitsbergenu jest miasto Longyearbyen, będące jednocześnie największym skupiskiem ludzi w całym archipelagu. Populacja Spitsbergenu wynosi ok. 2,7 tys. ludzi zamieszkujących głównie: Longyearbyen (ok. 2075 mieszkańców), Barentsburg (rosyjsko-ukraińska osada górnicza, ok. 500 mieszkańców), Sveagruva (norweska osada górnicza o małej liczbie osób przebywających stale), Ny-Ålesund (stałe międzynarodowe centrum naukowo-badawcze ok. 25 osób zimą i do 200 ludzi latem) oraz Hornsund (stała polska stacja badawcza ok. 10-12 osób). Ze względu na klimat, a także położenie geograficzne, Spitsbergen stał się dogodnym miejscem docelowym do realizowania wypraw polarnych, oraz miejscem tranzytu ekspedycji udających się na Biegun Północny. Z najdalej na północ wysuniętej części Spitsbergenu, Verlegenhuken, jest tylko około 1100 km do Bieguna Północnego.

Arktyka jest miejscem, w którym licznie występują niedźwiedzie polarne. Zwierzęta te są nie tylko piękne, ale i bardzo groźne z powodu dużej agresywności. Zdarza się, że podchodzą do osiedli ludzkich, stwarzając tym zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi oraz zwierząt domowych, a szczególności psów. Osoby, które planują wyjazd poza Longyearbyen, muszą posiadać broń na wypadek spotkania z niedźwiedziem. Kiedy już dojdzie do konfrontacji z niedźwiedziem, trzeba zachować spokój. Najlepiej odejść powoli w przeciwnym kierunku, cały czas obserwując napotkanego osobnika. Jeżeli to nie pomoże, a zwierze wyraźnie chce zaatakować, człowiekowi przysługuje pełne prawo do obrony życia, łącznie z użyciem broni palnej. Każdy fakt zabicia czy zranienia niedźwiedzia polarnego, trzeba jednak niezwłocznie zgłaszać do biura Gubernatora Svalbardu. Niedźwiedź polarny jest tam bowiem pod ochroną i jego nieuzasadnione zabicie, może doprowadzić do poważnych konsekwencji prawno-finansowych. Mimo zagrożenia ze strony niedźwiedzi, widok ludzi wybierających się poza miasto na skuterach śnieżnych, na nartach, lub zaprzęgami psimi, jest czymś najzupełniej normalnym.

Polskie psy na Spitsbergenie

Latem na Spitsbergenie turystyka skupia się wokół szlaków wodnych i jest realizowana statkami, szybkimi łodziami motorowymi oraz kajakami. W okresie letnim tego typu atrakcje odbywają się od czerwca do końca sierpnia, w zależności od sytuacji na morzu.

Psy na Spitsbergenie. Zimą kiedy morze jest skute lodem, występuje gruba pokrywa śnieżna, a także mroźny wiatr i niskie temperatury (od -30°C do 0°C), atrakcje skupiają się wokół wyjazdów skuterami śnieżnymi oraz psimi zaprzęgami poza Longyearbyen.

Kilka kilometrów za Longyearbyen, niedaleko kopalni nr. 6, mieści się farma z kilkudziesięcioma psami zaprzęgowymi rasy Alaskan Husky. Kieruje nią doświadczony norweski maszer, który jednocześnie oferuje różnego rodzaju wycieczki po bezdrożach Arktyki. Można wybrać się na kilkugodzinny przejazd lub na kilkudniową wyprawę psim zaprzęgiem, połączoną z nocowaniem pod namiotem. Najpierw należy jednak przejść szkolenie z zakresu zaprzęgania psów do sań, kierowania zaprzęgiem oraz posługiwania się kotwicą śnieżną.

Psy są przyjacielskie wobec ludzi, lecz względem siebie bywają agresywne. Psy pociągowe są silne, energiczne i niecierpliwe (alaskan husky, malamuty, psy grenlandzkie), dlatego też postoje sań zwykle bywają krótkie. Psy zwykle wprost rwą się do pracy. Na każdym postoju jest zmiana, jedna osoba siedzi w saniach, druga nimi kieruje. Powożenie psim zaprzęgiem nie stwarza większych problemów nawet dla osób, które tego wcześniej nie robiły. Po powrocie na farmę, należy zdjąć uprząż z psów oraz przypiąć je do łańcucha przy budzie. Każdy pies posiada swoją własną budę. Kolejną atrakcją jest karmienie wszystkich psów znajdujących się na farmie.

W okresie zimowym na Spitsbergenie mają miejsce także zawody psich zaprzęgów. W kwietniu odbywa się najbardziej na północ wysunięty wyścig psich zaprzęgów o nazwie Trappers Trail. Drużyny zaprzęgowe rywalizują ze sobą w trzech kategoriach. Pierwsza kategoria to zaprzęgi składające się z jednego do trzech psów, oraz zawodnika poruszającego się na nartach i ciągnącego za sobą sanki z niezbędnym ekwipunkiem. Następną kategorię stanowią zaprzęgi składające się z 4 lub 5 psów i sań, którymi kieruje maszer. Ostatnia z kategorii dotyczy zaprzęgów złożonych z 7 lub 8 psów. Wyścig trwa dwa dni. Podczas pierwszego dnia uczestnicy pokonują trasę liczącą 40 km, a ostatniego dnia muszą przejechać 35 km.

psy północy z białym niedźwiedziem polarnym

Największe w historii ekspedycje polarne przez lata używały psów zaprzęgniętych do ciągnięcia ekwipunku i ludzi. Natomiast myśliwi transportowali zaprzęgami upolowane zwierzęta. Psy pracujące dla wypraw polarnych jadły pemikan (sprasowane suszone mięso), a te myśliwskie, zaspokajały swój głód resztkami z niedźwiedzi polarnych i fok, które zabijano nie dla mięsa, lecz dla ich cennych futer. Pies polarny potrafi dojść niemal wszędzie, jest niezwykle wytrzymały fizycznie i stanowi naturalny system ostrzegania przed niedźwiedziami polarnymi. Jest też agresywny w stosunku do innych psów, jednak wobec ludzi jest z natury bardzo łagodny.

Polskie psy na Spitsbergenie. Polskiej Stacji Polarnej nad Zatoką Białego Niedźwiedzia w fiordzie Hornsund na wyspie Spitsbergen, gdzie Zakład Badań Polarnych Instytutu Geofizyki PAN organizuje całoroczne ekspedycje, ludzie i psy nie mogą bez siebie żyć. Polska stacja badawcza liczy zwykle ok. 10-12 osób. Tu nie ma dróg, a psie zaprzęgi to najlepszy środek transportu. Właśnie tu przebywają polskie psy na Spitsbergenie. Rasy tych psiaków wcale nie są polskie, ale zwierzaki mają za to „nasze obywatelstwo” i dzielnie pilnują stacji. Czworonogi chronią polarników przed atakami niedźwiedzi, ciągają sanie i towarzyszą badaczom odwiedzającym stację. Ludzie natomiast karmią psy, pielęgnują je, czasem opatrują rany po starciu z niedźwiedziem, a podczas zamieci dbają, by legowisk i psów nie zasypał śnieg. Gdy do stacji podchodzi niedźwiedź, psy zwykle są puszczane w obronie. Najczęściej szybko wracają z takich wypraw, bo udaje im się odgonić przeciwników szczekaniem i groźnym wyglądem. Bywa jednak i tak, że znikają na dzień lub dwa, a wracają z naderwanym uchem lub poranioną łapą.

Na stacji mieszkają obecnie trzy psy: Lola, Brzydal i Ragna. Lola jest matką Bolka i Rudego, które przyszły tu na świat w 2007 r., zaś Brzydal przypłynął z hodowli psów z Longyearbyen, stolicy archipelagu Svarbald. To głównie psy grenlandzkie i alaskan malamuty oraz ich mieszańce. W polarnych warunkach słabo sprawdzają się bowiem zbyt delikatne siberian husky i nienadające się do zaprzęgów szpice. Niestety syn Loli, Rudy, jakiś czas temu (wiosną w 2011 r.) zginął w walce z niedźwiedziem polarnym. Natomiast Bolek pojechał do Polski, wraz z wracającym do kraju pracownikiem stacji. W maju tego roku (2013 r.) do stacji przywieziono sukę Ragnę. Przybyła śmigłowcem z Longyearbyen.

Polskie psy na Spitsbergenie mają do dyspozycji drewniane budy znajdujące się między stacją i ogródkiem meteo, który polarnicy odwiedzają co trzy godziny, by sprawdzić aktualne dane pogodowe. Psiaki jedzą mięso fok i reniferów, a czasem wielorybów. Gustują też w jajkach i zwierzętach padłych w tundrze (lisy, pardwy, renifery). Puszki i kasza są tylko dodatkiem. Sucha karma by im tu w ogóle nie wystarczyła. Żeby pełnić służbę na stacji, psy nie wymagają specjalistycznego szkolenia. Te, które polarnicy otrzymują w prezencie od hodowców z Longyearbyen, już są wyszkolone. Natomiast psiaki urodzone na stacji, uczy się tylko kilku norweskich komend niezbędnych do pracy w zaprzęgu.

Pies zaprzęgowy na biegunie północnym

Od 2003 r. na Spitsbergenie mieszka także Polka o imieniu Karolina, która posiada aż kilka psiaków zaprzęgowych. Jej pierwszą suką była Luna (1999-2011) rasy pies grenlandzki, którą dostała razem ze szczeniakiem, kiedy suka miała cztery lata. Karolina twierdzi, że to był najłagodniejszy grenland, jakiego kiedykolwiek miała. Obecnie Karolina ma 30 lat i posiada aż 7 psów. Jeden to mieszanka grenlanda z husky, jest też 5 alaskanów husky i shiba. Psiaki mają imiona: Stitch, Emil, Gaja, Baffi, Nelson, Zoidberg i Blondie. Karolina mówi do nich po norwesku, bo to praktyczniejsze w tej części świata. Poza tym, już 10 lat przebywa poza Polską, więc i jej samej zdarza się zapominać niektóre rzadziej używane słowa.

Psów zaprzęgowych nie trzyma się w domach, bo nie wytrzymałyby ciepła. To psy północy, które uwielbiają zimno i śnieg. Podczas wyjątkowo długiej zimy temperatura spada tam poniżej - 25°C, a porywiste wiatry nie ustają przez wiele dni. Psy zaprzęgowe Karolina trzyma w psiarni. Żyją w zagrodach poza miastem, jedne w klatkach, inne na łańcuchach przy budach. Zimą jedzą dwa do trzech razy dziennie, latem raz. Wtedy dostają też wodę. Zimą uwielbiają jeść śnieg, a woda i tak by zamarzła. Norweskie prawo mówi wyraźnie, że pies musi mieć dozór, dostęp do budy, jedzenie podane w misce, a nie rzucane wprost na śnieg, ale na temat długości łańcucha – przepisy milczą. Z klatek psy mogą wybiec na ogrodzony wybieg, ale nigdy poza, bo jeśli zwęszą żyjące tu na wolności renifery, to z powodu swojego silnego instynktu łowieckiego potrafią je mocno poranić. Zdarza się nawet, że policja musi dobić ofiarę, a nierzadko i napastnika zastrzelić.

W samym Longyearbyen (największa osada na wyspie), gdzie mieszka niecałe 2100 osób, psiarni jest 9 i stale przebywa w nich ok. 500 psów. Psy należą do prywatnych właścicieli albo do firm, bo psie zaprzęgi, to obok wycieczek skuterami śnieżnymi, główna gałąź tutejszej turystyki w sezonie zimowym, ale i letnim, gdyż zimą wożą turystów saniami, a latem wózkami. Psy te trenują, ciągnąc samochody osobowe, albo quady.

Natomiast psy z polskiej stacji meteorologicznej Hornsund, mieszkają w pięknych i przestronnych budach. Jednak niestety chodzą uwiązane na łańcuchach, gdyż jest to teren rezerwatu przyrody i mogłyby zrobić krzywdę dzikim zwierzętom, których w tym zakątku świata jest wiele. Za to mają wygodne i długie uwiązy, są też często spuszczane i zabierane na spacery. Chodzą także z pracownikami stacji i naukowcami do pracy w terenie, jako swoista „straż przyboczna” chroniąca i ostrzegająca przed niedźwiedziami.

Polscy polarnicy zgodnie twierdzą, że psy północy nie są stworzone do chodzenia przy nodze. Hodowanie takiego psa w blokowisku jest egoistyczne i wyrządza krzywdę zwierzęciu, które kocha zimno i pracę z człowiekiem. Zaś tresura, jakiej poddaje się je w krajach o łagodnym klimacie, zabija w nich ich naturalny psi instynkt.

Tagi artykułu: