Na ratunek Lepikowi

- W piątek, około godziny, 9 zadzwonił do mnie pracownik urzędu w Warce (mazowieckie) i poprosił abym sprawdził informację, że w rowie leży zaklejony smołą pies – mówi Artur Wojciechowski, były policyjny przewodnik i instruktor, który obecnie prowadzi hotel dla zwierząt i żywo interesuje się sprawami bezdomnych i szukających nowego domu psów. W przydrożnym rowie, zalany smołą, przyklejony do śmieci traw i krzaków, leżał pies. Prawdopodobnie zwierzę spędziło tam kilka dni. Historia doczekała się jednak szczęśliwego finału – Lepik, imię nadane „ku pamięci” nieszczęśliwego zdarzenia, został już wyczyszczony i nabiera sił. W niedługim czasie trafi do adopcji. Aktualny opiekun szacuje wiek psiaka na nieco ponad rok.

    W czasie interwencji pies zachowywał się tak, jakby wiedział, że ktoś wyciąga do niego pomocną dłoń. Mimo bólu, który niewątpliwie towarzyszył całemu procesowi odrywania od podłoża, nie bronił się, tylko przeciągle patrzył w oczy p. Artura. Po wszystkim trafił do weterynarza, gdzie dostał antybiotyki i leki przeciwzapalne. Później pojechał do hotelu. Godny zaznaczenia jest fakt, że wszystkie zabiegi zostały opłacone przez Wojciechowskiego. Na świecie są jeszcze dobrzy ludzie!

Cała akcja odlepiania zaschniętej mazi z sierści trwała kilka godzin. Na szczęście teraz pies czuje się dobrze i powoli wraca do siebie.

Fot. Hotel Jamor

Zobacz także: