Przytulisko dla psów w Tarnobrzegu

Tarnobrzeg wysłał do PGE wniosek o odcięcie prądu jedynemu w mieście przytulisku dla bezdomnych zwierząt! Czemu? Bo schronisko jest nieformalne! Co więcej strażnicy miejscy, zgodnie z dyrektywą wydaną przez władze miasta, przywozili do nieoficjalnego przytuliska odławiane psy i koty!

 

Tarnobrzeg nie posiada własnego schroniska, pomimo, że znowelizowana Ustawa o ochronie zwierząt nałożyła na gminy obowiązek posiadania zwierzęcego azylu. W 2012  roku gminę wyręczyło Tarnobrzeskie Stowarzyszenie Przyjaciół Zwierząt Ogród św. Franciszka. Główny inicjator przedsięwzięcia, p. Mariusz Mazur, wyegzekwował od miasta kilka pomieszczeń  w starym budynku zaadaptowanych przez schronisko na prowizoryczne „mieszkanka” dla psów i kotów. Do przytuliska trafiło w tym roku 127 psów i 98 kotów. Koszty związane z utrzymaniem i funkcjonowaniem środowiska pokrywają w rzeczywistości członkowie Stowarzyszenia. Miasto wykłada pieniądze jedynie na opiekę medyczną dla podopiecznych. Do czasu aż informacje o finansowaniu przytuliska nie ujrzały światła dziennego, miasto nie angażowało się zbytnio w jego funkcjonowanie. Niewygodne fakty odnośnie do małego wkładu finansowego ze strony gminy, spowodowały jednak dość ostrą reakcję prezydenta i szefowej Wydziału Spraw Komunalnych i Środowiska Urzędu Miasta Tarnobrzeg. Stowarzyszenie, po kilku dniach od ujawnienia zaistniałych okoliczności, otrzymało pismo z PGE informujące o konieczności rozwiązania umowy na dostawę prądu do budynków, gdzie mieści się przytulisko…

Ta sprawa wstrząsnęła Tarnobrzegiem i wywołała falę gwałtownych protestów. Trudno przewidzieć, co stanie się z podopiecznymi schroniska. Szczególnie dojmujący wydaje się fakt, że członkowie sami zadeklarowali chęć wykupu od miasta budynku po preferencyjnych warunkach i nie dostali żadnego odpowiedzi!

A co na ten temat sądzi szefowa Rzeszowskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt:  To wyjątkowy skandal i popis bezmyślności urzędników. Mają skarb w postaci stowarzyszenia, które wyręcza miasto z ustawowego obowiązku. I walczą z nim, zamiast je wspierać. Tarnobrzeg nie ma umowy z żadnym schroniskiem na przekazywanie bezdomnych zwierząt. Ma za to umowę z hotelikiem, gdzie umieszczenie jednego psa kosztuje 2300 zł. Miasto przeznacza na to rocznie 18 tys. zł. Wystarczy więc na... siedem i pół psa. Ta umowa ma tylko wypełnić zapis Ustawy o ochronie zwierząt, ale nie załatwia problemu. - Rachunek jest prosty. Gdyby Tarnobrzeg musiał odstawić do hoteliku wszystkie psy odłowione w tym roku, zapłaciłby ponad 292 tys. zł. Czy w tej sytuacji urzędnicy mogą mówić, że stowarzyszenie sprawia im kłopoty? Dzięki niemu mają z głowy problem bezdomności i oszczędzają pieniądze - mówi Derwisz.

Zobacz także: